Luty 9, 2010
Koleżeńska pomoc w zakupach czy praca z niepełnosprawnymi
Jak wiecie uważni czytelnicy, miałam na weekend gości, a dokładnie dwie koleżanki. Jedna z nich jako, że jest osobą widzącą i do tego obrotną i energiczną, zaoferowała nam wspólne pójście do supermarketu i zrobienie babskich zakupów, co tam której trzeba, i przy okazji sama chciała coś zobaczyć. Otóż poszłyśmy sobie na te zakupy wszystkie trzy, czyli kupą mości panowie, a raczej mości panie, jak mawiał nieboszczyk Zagloba. Oglądałyśmy różne ciuszki i nie tylko, gdy w pewnym momencie zjawiła się pani, uśmiechnięta i chyba sympatyczna i mijając nas powiedziała do naszej “kierowniczki wycieczki” następującą rzecz: -O, pracuje Pani z niepełnosprawnymi, podziwiam, ja też pracowałam i fajnie mi się pracowało, na co zagadnięta odpowiedziała szybko i przytomnie: -Proszę pani to moje dobre koleżanki i ja jestem z nimi zwyczajnie na zakupach. Pani podobno zrobiła dziwną minę, a może raczej nie dziwną tylko lekko zdziwioną, uśmiechnęła się i odeszła.
Refleksja nasuwa się sama: z nami się nie koleguje, nie chodzi się na babskie wypady do marketu, tylko pracuje. Można i tak! Trochę to z przymrużeniem oka traktuję, oczywiście. Może jednak sama coś na tym skorzystam i np. zostając kiedyś z bratankami powiem, że z nimi pracuję, o ileż dumniej brzmi *smile*.
Filed by skrytkawitka at 12:08 am under Tak sobie myślę
To jest mniej więcej to o czym pisałam. Niepełnosprawny nie ma kolegów czy małżonka. Niepełnosprawny ma opiekuna. Niestety często wina tego stanu leży również po stronie niepełnosprawnych, gdyż właśnie tak traktują swoich kolegów, rodzeństwo a nawet małżonków. Z kolei jeżeli koledzy niepełnosprawnego np ze studiów czy ze szkoły widzą że jest samodzielny i nie potrzebuje ich pomocy, odsuwają się od niego, gdyż traktują go wyłącznie jako obiekt opieki. Tak więc jeśli osoba postronna widzi niepełnosprawnego z inną osobą uważa, że ta osoba to wyłącznie jej opiekun pracujący w jakiejś instytucji zajmującej się takimi osobami. Dziwię się tylko że ta pani robiąca uwagę niby pracująca na co dzień z niepełnosprawnymi prawdopodobnie traktowała ich przedmiotowo i nie wyobrażała sobie, że można być zwyczajnie ich kolegą.
Ja bym tu nie uogólniała. To jak się postrzega niepełnosprawnego zależy zarówno od niego jak i od innych. Na przykład wspomniana koleżanka z całą swoją rodziną traktują mnie i innych niepełnosprawnych zupełnie normalnie. Pomagają, gdy ta pomoc jest potrzebna, ale też wiedzą, że i ja mogę w tym czy innym pomóc i to jest dla nich i dla mnie normalne.
Tak,ale to w dużej mierze,zależy przedewszystkim od nas jak jesteśmy postrzegani przez innych.Wiem ludzie są różni,my niewidomi zresztą też.
Ja ostatnio będąc w pewnej kawiarni z moim mężem spotkałam znajomą mamy, która jakoś dziwnie na nas zerkała i chyba niebardzo wiedziała, kim on dla mnie jest, bo się dawno nie widziałyśmy. Siedzieliśmy stolik przed nią i pierwszy raz w życiu celowo odstawiliśmy przedstawienie publicznego miziania się, co by nikt nie miał wątpliwości. To nigdy nie było w moim stylu, ale chyba podziałało :)))).
Na takie dziwne reakcje są różne sposoby: my kiedyś z koleżanką tą od ostatnich zakupów wychodziłyśmy ze sklepu i baba nam stanęła na środku i nijak przejść. No to moja koleżanka do niej: -Przepraszam, możemy przejść?
Baba: -To się puśćcie za ręki!
-Nie możemy!
-Ale dlaczego?
-Bo się tak bardzo kochamy *smile*
Asiu w ogóle jak to możliwe że kobieta podchodzi przy Was do koleżanki i mówi jakby Was tam nie było.. no przecież to masakra jakaś. Ale to już kiedyś pisałaś że często osoby niewidome są traktowane jak głuche.
Tak to jest. Nie jest to miłe. Podejrzewam, że powoduje to brak kontaktu wzrokowego plus bezmyślność.
Ludzie potrafią czasem zachowywać się bardzo dziwnie, ale to chyba wynika z tego, iż różnych rzeczy sobie nie wyobrażają albo i owszem, ale nie do końca.